PwC
RSS


środa, 16 maja 2012
Kto będzie "robił biznes" ?

Ten wpis będzie w dużej części wielkim cytatem.... Ale uważam, że zdecydowanie warto.

Otóż wczoraj w pewnej szkole społecznej, której nazwy nie wymienię co by nie robić niedozwolonej reklamy, czekając na rozmowę z Panem Dyrektorem oglądałem sobie gazetkę ścienną.

Na niej ktoś powiesił coś co nzwywało się "Ewolucja podejścia do nauczania matematyki w Polsce na podstawie jednego krótkiego zadania" oto co przeczytałem:

"1950

Drwal sprzedał drewno za 100 złotych. Wycięcie tego drzewa kosztowało go 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal?

1980

Drwał sprzedał drewno za 100 złotych. Wycięcie drewna kosztowało go 4/5 tej kwoty - czyli 80 złotych. Ile zarobił drwal?

2000

Drwal sprzedał drewno za 100 złotych. Wycięcie drewna kosztowało go 4/5 tej kwoty, czyli 80 złotych. Zarobił 20 złotych. Zakreśl liczbę 20.

2012 (tylko dla zainteresowanych)

Drwal sprzedał drewno za 100 złotych. W tym celu musiał wyciąć kilka starych drzew. Podzielcie się na grupy i odegrajcie krótkie przedstawienie w którym postarajcie się przedstawić jak w tej sytuacji czuły się biedne zwięrzątka leśne i rośliny. Przekonajcie widza, jak bardzo niekorzystne dla środowiska jest wycinanie starych drzew"

Potem w trakcie rozmowy dowiedziałem się, że średnio GIMNAZJALIŚCI  z tej szkoły zdają egzamin MATURALNY z matematyki na 70%. Podobne wyniki na egzaminie MATURALNYM ROZSZERZONYM z matematyki osiągają GIMNAZJALIŚCI z klasy matematycznej... To znacznie powyżej średniej....

Jeśli tak jest, to kto i z kim będzie za kilkanaście rozmawiał o ograniczeniach budżetowych, kosztach, przychodach, zyskach itp....? Kto będzie w stanie pojąć, że z budżetu Państwa, a nawet domowego nie można wydać więcej niż się zarabia? Kto będzie "robił biznes"?

poniedziałek, 26 marca 2012
Co nam daje wyższy/niższy wiek emerytalny?

I znowu…, znowu dzisiaj słyszałem rozmowę bardzo poważnej Pani dziennikarki z bardzo poważnym Panem politykiem o reformie emerytalnej..I znowu, jak zwykle oboje Państwo zastanawiali się, jaki wiek przejścia na emeryturę, jest potrzebny by System Emerytalny nie zbankrutował… Wszyscy ciągle mówią tylko na ten temat i zastanawiają się, czy słabość polskich finansów publicznych można przerzucać na przyszłych emerytów…. Pomijając smutny fakt, że sprawa nie leży wcale w aktualnych problemach finansów publicznych, a w demografii, to przecież tak naprawdę nie o to w tym wszystkim chodzi, czy system emerytalny zbankrutuje, czy nie.

W roku 1999, między innymi po to wprowadzono w Polsce reformę emerytalną by niezależnie od sytuacji gospodarczej i od wieku przechodzenia Polaków na emeryturę system emerytalny był wypłacalny. Nasza przyszła emerytura zależy tylko od kapitału, jaki zgromadzimy w systemie i od tego jaka będzie nasza oczekiwana długość życia w momencie rozpoczęcia jej pobierania. Reforma ta jest skonstruowana w taki sposób, aby przeciętny emeryt ( w skali makro) nie mógł dostać z systemu emerytalnego więcej niż zgromadzi na swoich kontach.

Tak naprawdę więc, wszystkim przyszłym emerytom, którzy będą dostawać emeryturę z nowego systemu będzie z zupełnie oczywistych względów zależało na tym, aby pracować nie jak najkrócej, ale jak najdłużej. W nowym systemie emerytalnym każdy dodatkowy rok na rynku pracy, czyli dodatkowy rok wpłacanych składek i jeden rok mniej oczekiwanego czasu otrzymywania świadczenia oznacza emeryturę wyższą o około 10- 15%. W związku z tym, jeśli na emeryturę przejdziemy zbyt wcześnie, to co prawda nie zbankrutuje od tego System Emerytalny, ale zbankrutujemy my sami.

Ponieważ jednak żyjemy w Państwie „dobrobytu” to nikt na „bankructwo” na starość nam nie chce pozwolić. I tu pojawia się sprawa wieku emerytalnego.

Otóż osobom, które przejdą na emeryturę nie zgromadziwszy w swoich kontach emerytalnych funduszy wystarczających na „minimalną emeryturę” budżet będzie musiał (jeśli do tego czasu prawo się nie zmieni) do niej dopłacić. I do tego potrzebny jest w nowym systemie wiek emerytalny. Oznacza on de facto minimalny wiek, od którego budżet państwa, (czyli my swoimi podatkami) gwarantujemy określoną „minimalną” wielkość emerytury. Ta „minimalna” wielkość będzie ustalana na drodze ustawowej, czyli będzie bardzo ściśle uzależniona od aktualnej sytuacji budżetu i liczby osób, które do takiej dopłaty będą miały prawo. Jeśli osób tych będzie zbyt dużo, na przykład dlatego, że wiek emerytalny będzie ustalony na zbyt niskim poziomie, to minimalna emerytura będzie po prostu bardzo, bardzo niska…..

Tak czy inaczej, ustawowo lub nie, rzeczywisty wiek emerytalny w Polsce będzie wyższy niż teraz… I czym szybciej to do nas dotrze tym lepiej…(No chyba, że w znaczący sposób poprawi się nam sytuacja demograficzna, czego wszystkim serdecznie życzę…)

środa, 29 lutego 2012
Czy można wierzyć w ratingi
Ratingi przyznawane są przez agencje ratingowe - wyspecjalizowane, niezależne instytucje, co ma w założeniu gwarantować ich obiektywizm i wiarygodność. Problem w tym, że również agencjom ratingowym zdarza się popełniać błędy. Nie przewidziały pogorszenia się sytuacji wielu instytucji finansowych które w czasie kryzysu stanęły na krawędzi bankructwa. Część komentatorów mówiło wręcz o tym, że agencje się kompromitują, że nie posiadają narzędzi wystarczająco skutecznych, by przewidzieć nadchodzące problemy. Czy zatem agencje ratingowe rzeczywiście są wiarygodne?
piątek, 10 lutego 2012
Innowacyjność, a poczucie peryferyjności

Niedawno w Warszawie eksperci Banaku Światowego przedstawili raport pod tytułem „Ingniting Innovation – Rethinking the Role of Government In Emerging Europe and Central Asia” . Z badań tych, podobnie jak z wielu innych podobnych analiz prowadzonych na ten temat wyniki, iż poziom innowacyjności w Europie Środkowo-Wschodnie, w tym w Polsce jest niski, że wydatki na badania i rozwój są niedostateczne, a efektywność wydatkowanych niewielkich środków jest bardzo niska, co przekłada się na małą liczbę patentów, czy cytowanych w poważnych pismach naukowych publikacji.

Wyniki te nie są nowe, choć oczywiście na pewno wato uzmysławiać sobie te smutne fakty po raz kolejny i kolejny. Znajomo brzmią też działania rekomendowane, aby tą niewątpliwie złą sytuację naprawić. Po pierwsze, więc władze publiczne winny promować współpracę pomiędzy lokalnymi badaczami, a zagranicznymi przedsiębiorstwami. Po drugie jednostki badawczo-rozwojowe winny zostać zrestrukturyzowane tak, by ich badania odpowiadały na rzeczywiste potrzeby rynku i były przez ten rynek finansowanie. Taka restrukturyzacja wymaga jednak najpierw reformy sposobu finansowania tych instytucji, tak by były one zmuszone do poszukiwania pieniędzy na rynku. Ostatnim warunkiem powodzenia pro-innowacyjnego programu jest ułatwienie prowadzenia i rozwijania działalności biznesowej, szczególnie małym i innowacyjnym przedsiębiorstwom

Powodzenie w realizacji tych niewątpliwie słusznych rekomendacji zależy jednak od tego, czy w kraju je wprowadzającym jest popyt na innowacje ze strony przedsiębiorstw. Sami autorzy reportu zauważają, że najbardziej efektywne i najmniej ryzykowne są te projekty innowacyjne, które powstają, jako odpowiedź na zapotrzebowanie rynkowe.

Z tego punktu widzenia ciekawie prezentują się ostatnie wyniki polskie ostatniej edycji corocznego prowadzonego przez PwC na całym świecie badania prezesów firm (CEO Survey). http://www.pwc.pl/pl/publikacje/ceo-survey/index.jhtml  

Wyniki te pokazują, że choć polscy menedżerowie, doceniają znaczenie innowacyjności to interesuje ich ona przede wszystkim w aspekcie oszczędności kosztowych i poprawy procesów, a nie kreatywnej działalności odkrywającej lub wręcz wyznaczającej nowe trendy rynkowe. Przeciętny polski przedsiębiorca nie widzi, więc potrzeby finansowania, często kosztownych, obarczonych dużym ryzykiem i długotrwałych badań, których efektem ma być wprowadzenie na rynek nowego produktu lub wejście na rynek zupełnie nowy.

Strategia ta może być zrozumiała i wynika z charakterystyki polskiego rynku, który wciąż postrzegany jest, jako peryferyjny. Na takim rynku znacznie efektywniejsze jest wykorzystanie powstałej gdzie indziej innowacji i co najwyżej zaadoptowanie jej do lokalnych warunków. Jednocześnie, więc wraz z zdrożeniem wszystkich rekomendacji dotyczących sposobu organizacji i finansowanie sfery innowacyjnej w Polsce potrzebne jest przełamanie bariery mentalnościowej – tego poczucia peryferyjności. Aby tą barierę przełamać polscy menedżerowie muszą uwierzyć w swoje siły i przyjąć wyzwania, jakie stawia przed nimi globalny rynek. Na pewno są do tego gotowi, o czym świadczą wciąż nieliczne, ale już zauważalne sukcesy niektórych polskich firm na regionalnych i światowych rynkach.

Proszę Państwa odwagi!

środa, 01 lutego 2012
Podatkiem przez Europę
Rządy bardzo różnie reagują w czasach kryzysu. Szczególnie w Europie, nie tylko tej ze strefy EURO. Poszczególne kraje prześcigają się w kreatywnych zmianach podatkowych.
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Co to jest rating?
„S&P tnie ratingi 9 krajom strefy euro!”, „Moody’s potwierdził rating Polski”, „Fitch: obniżenie ratingu pięciu krajów strefy euro”. Takie informacje jeszcze zupełnie niedawno obiegły Polskę. Dzienniki i portale internetowe prześcigały się w komentowaniu zmian ratingów bądź ich utrzymania. A jeszcze niedawno poza specjalistami niewiele osób zdawało sobie sprawy z ich istnienia.
piątek, 16 grudnia 2011
Czemu złoty słabnie…

Gdy czytamy liczne prasowe i audiowizualne wywody na temat szybkiego słabnięcia polskiej złotówki w ostatnich miesiącach, to najczęściej słyszymy (lub czytamy), że kryje się za tym ogólna tendencja do wycofywania się inwestorów z krajów wschodzących oraz ataki spekulacyjne. To pierwsze jest traktowane, jako oczywistość, a to drugie ma być atrakcyjne z racji na relatywnie dobrą płynność naszego rynku i liczne (potwierdzone w czynach) deklaracje naszych władz fiskalnych i monetarnych o gotowości do obrony złotego przed zbyt silnymi spadkami. To oczywiście wszystko prawda. Z drugiej strony jednak, niemal jednym tchem (lub w jednym zdaniu – w zależności od formy wypowiedzi) podkreśla się fakt, że słabość polskiej waluty nie ma żadnych przyczyn „fundamentalnych” – co w języku ekonomicznym oznacza, iż nie ma w naszej gospodarce żadnych realnych przyczyn aby tak się działo.

Jest to oczywiście tłumaczenie atrakcyjne. Po pierwsze jest proste i przekonujące, a po drugie zdejmuje z nas odpowiedzialność za los naszej waluty i całą winą obarcza europejski kryzys oraz globalne rynki finansowe. Problem jednak polega na tym, że nie jest to do końca prawda. Gdyby tak było, to w ostatnim okresie razem z polskim złotych słabły także waluty podobnych do nas krajów – rozwiniętych gospodarek europejskich niebędących w strefie euro – a tak wcale nie jest.  W ostatnim okresie polski złoty słabnie nie tylko wobec głównych walut rezerwowych, takich jak euro, dolar, czy frank szwajcarski, ale także wobec czeskiej korony i węgierskiego forinta.

W stosunku do korony, złoty stracił w ciągu roku 12%, w ciągu ostatnich 6 miesięcy 9%, a tylko w ciągu ostatniego miesiąca 4,5%. A wszystko to dzieje się w czasie, kiedy to polskie władze jednomyślnie deklarują silną chęć pozostania w jądrze Europy, podczas gdy czeski prezydent jest temu wyraźnie przeciw, a czeski rząd się waha. Sytuacja przedstawia się tylko nieco lepiej w porównaniu do forinta, wobec którego złoty w ciągu roku stracił 4%, a w ciągu miesiąca 7% - a wszyscy wiemy, jakie gospodarcze i budżetowe problemy mają Węgrzy.

Cóż, więc takiego wyróżnia nas tak negatywnie z pośród tej grupy krajów, że nie pomagają nam ani najlepsze wyniki i prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego (patrz Tabela 1), ani wcale nienajgorsze wskaźniki dotyczące długu publicznego wsparte przez silne konstytucyjne gwarancje jego dalszej stabilności.  Do pewnego stopnia może to oczywiście być najwyższy poziom deficytu budżetowego, jednak nie to wydaje się decydujące.

Tabela 1

Polska

Czechy

Węgry

Średni wzrost gospodarczy (2008-2012)

3,4624

0,8928

-0,2302

Średni Poziom Długu Publicznego %PKB (2008-2012)

53,0666

37,647

76,5092

Średni deficyt budżetowy %PKB (2008-2012)

-5,6346

-4,1368

-2,7798

Średni poziom oszczędności %PKB(2008-2012)

16,745

20,4834

19,2582

Średni poziom inwestycji %PKB (2008-2012)

21,7406

23,3296

19,5224

Średnie deficyt obrotów bieżących %PKB (2008-2012)

-4,9956

-2,846

-0,2748

(źródłó – IMF, World Economic Outlook Database, September 2011)

Nasz największy problem jest dokładnie taki sam jak krajów południowej Europy, w których ujawnił się obecny kryzys. Jest nim chronicznie wysoki poziom deficytu obrotów bieżących. Jak widać w tabeli nie wynika on wcale z tego, że za dużo inwestujemy, ale z tego, że za mało oszczędzamy. Żeby więcej oszczędzać musimy ograniczyć swoją konsumpcję, a najlepszym mechanizmem, który to na nas wymusi jest spadek siły nabywczej naszej waluty. Słabość polskiej waluty, jest więc naturalną konsekwencją doskonale znanych, opisanych i jak najzupełniej fundamentalnych mechanizmów ekonomicznych. Dobra wiadomość jest taka, że ich skutki będą dla nas samych zbawienne….

czwartek, 08 grudnia 2011
Co z podatkami od wydobycia gazu łupkowego?

W ostatnim czasie przez Polskę przetoczyła się dyskusja na temat sposobów, w jaki Polacy mieliby czerpać korzyści z zasobów naturalnych znajdujących się u nas. W maju Prawo i Sprawiedliwość zaproponowało zapis o opodatkowaniu 40% podatkiem dochodowym dochodów osiąganych z tytułu wydobycia gazu łupkowego w Polsce. Pomysł nie został przyjęty a koalicja rządowa argumentowała, że jest za wcześnie, aby decydować o sposobie opodatkowania wydobycia gazu łupkowego.

W listopadzie temat ten pojawił się ponownie w wypowiedziach polityków a było to związane z planami nowego rządu Donalda Tuska, który rozważa wprowadzenie odrębnego opodatkowania kopalin takich jak miedź, czy srebro. Miałby to być podatek kwotowy.

Premier w expose zaznaczył, że podobne rozwiązanie mogłoby mieć zastosowanie także do wydobycia gazu łupkowego. W tym przypadku o szacowanie kwot lub wypracowanie mechanizmu ich obliczania bardzo trudno ze względu na to, iż nie ma informacji czy wydobycie gazu łupkowego będzie w ogóle w Polsce opłacalne, jak duże mamy złoża, czy też, kiedy może dojść do komercyjnego wydobycia. Ilość znaków zapytania na tym etapie jest ogromna.

Nie zmienia to jednak faktu, że większość krajów obfitujących w bogactwa naturalne w ten czy inny sposób opodatkowuje tego typu działalność (o tym wkrótce), więc trudno oczekiwać, że na takie rozwiązanie nie skusi się stojący w obliczu niepewności związanej z kryzysem rząd. Można też przypuszczać, że system polski będzie wzorowanym na jednym z systemów już obowiązujących w innych krajach.

Jest to z pewnością debata, którą warto uważnie śledzić.

wtorek, 06 grudnia 2011
Ustawa o Usługach Płatniczych

24 października 2011 roku weszła w życie Ustawa o Usługach Płatniczych, stworzona w oparciu o Dyrektywę 2007/64/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 13 listopada 2007 roku (Payment Services Directive, PSD) wprowadzającą i regulującą zasady wykonywania usług płatniczych na terenie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Nadrzędnymi celami tych regulacji jest zintegrowanie europejskiego rynku usług płatniczych oraz zwiększenie jego konkurencyjności (wewnętrznej i zewnętrznej). Zmiany te dotyczyć będą właściwie wszystkich banków i instytucji finansowych funkcjonujących na polskim rynku. Na dostosowanie się do wymogów Ustawodawca przewidział jedynie 12 miesięcy.

Wymogi zapisane w Ustawie wprowadzają fundamentalne zmiany w sposobie zarządzania systemami płatności oraz w infrastrukturze systemów je dotychczas wspierających.  Zgodnie z nowymi przepisami pojawią się nowe podmioty świadczące usługi polecenia zapłaty, tzw. „instytucje płatnicze” i „biura usług płatniczych”. Sytuacja taka umożliwi zatem na przykład sieciom handlowym oraz dostawcom usług telekomunikacyjnych konkurencje z dotychczasowymi dostawcami takich usług.

 

Nowe obowiązki…

Nowa regulacja to, jak zwykle, dla jednych szanse, dla innych zagrożenia (lub co lepiej brzmi „wyzwania”). Do największych należeć zapewne będą: komunikacja z klientem, spełnienie wymogów KNF oraz odpowiednie do wymogów Ustawy dostosowanie procedur i procesów płatniczych.

Jednym z założeń Ustawy jest bowiem zapewnienie odpowiedniego poziomu ochrony konsumentom korzystającym z usług płatniczych. Dostawca będzie musiał zapewnić zgodność dostarczanej klientom informacji z wymaganiami zapisanymi w Ustawie. Dostawcy będą musieli zweryfikować między onnymi obecne: umowy zawierane z klientami i powiązane z nimi regulaminy i postanowienia, zasady naliczania opłat, jak również procesy informowania klienta o wykorzystywanych usługach.

Ustawa wprowadza także nadzór Komisji Nadzoru Finansowego nad dostawcami usług płatniczych. KNF wymagać będzie wprowadzenia efektywnego systemu kontroli wewnętrznej (w tym między innymi procedur zarządzania ryzykiem).

Określone zostały także prawa i obowiązki dostawców usług płatniczych i ich klientów oraz wprowadzono szczegółowe regulacje dla realizowanych transakcji w zakresie między innymi: terminów realizacji płatności, poziomu granulacji informacji na wyciągach, struktur opłat (w tym prowizji), tzw. „mikropłatności”, odpowiedzialności dostawcy (w tym obsługi zażaleń, odszkodowań, wypowiadania umów).

Działalność dostawców usług płatniczych będzie wymagała dostosowania do wymogów Ustawy z uwzględnieniem obecnej oferty produktów płatniczych oraz zróżnicowanych kanałów dystrybucji.

 

… ale i także potencjalne korzyści!

Odpowiednio potraktowana przez Spółki Ustawa to potencjalne możliwości uzyskania przewagi konkurencyjnej (okazja do wprowadzenia nowych produktów, zdobycia kolejnych klientów). To doskonały moment na dokonanie rewizji i konsolidacji infrastruktury wspierającej usługi płatnicze, oferty produktów oraz kanałów ich dystrybucji. Dzięki odpowiednio zaprojektowanym i zaimplementowanym zmianom poprawie może ulec jakość usług przy jednoczesnej redukcji ich kosztów.

środa, 30 listopada 2011
Zaskakująca(?) wiadomość...
Ten wpis miał być poświecony zupełnie innym zagadnieniom, ale kilka dni temu świat obiegła dla niektórych szokująca, a dla innych zaskakująca, a dla innych znowu zupełnie oczywista i spodziewana wiadomość. Niemiecki rząd nie był w stanie sprzedać wszystkich oferowanych przez siebie obligacji 10-letnich. Oznacza to, iż inwestorzy działający na rynkach finansowych poddali po raz pierwszy w wątpliwość niezachwiane dotychczas przekonanie, że nie ma na świecie bezpieczniejszej inwestycji niż niemiecki dług publiczny.
 
1 , 2